Archiwa miesięczne: sierpień 2008

Szedł Chmielną, nasz Super Bohater palił ostatniego papierosa, ale tym razem nie był to ten zdołowany Lucky Strike, który mówił mu więcej niż ludzie. Szedł zmęczony, ale szczęśliwy, pod nosem nucąc sobie „Jestem trochę frajer, wiem, taki super frajer, taki jak ja nie ma czego szukać u ciebie, wiem (…)”. Szukał i kochał tych, którzy szukali.

Była 2 rano, dzień zapadał, można było śpiewać na cały głos, wiedząc, że usłyszą cię tylko czarne koty, pustka i przypadkowi przechodnie. Przypadkowi przechodnie – zerkając na niego nie mieli za złe jego fałszu, uśmiechali się niby to ironicznie, niby to dla otuchy.

„(…) nieco wydygany, chronią mnie teraz tylko czarne pingle(…)”

- Ładny tekst – krzyknął mężczyzna o głosie człowieka, który na pewno wie co jest ładne.

- Dziękuję… tez mi się podoba, ale gdzie pan jest? – lekko zmieszany zaistniałą sytuacją Super Bohater szukał w cieniu swojego rozmówcy.

- Ma pan może papierosa? – głos wyszedł z cienia pokazując swoją typową, przepitą twarz faceta koło pięćdziesiątki. Miał na sobie starą jeansową kurtkę, nałożoną na jasno-żółty t-shirt z napisem „I love my life”.

- Ten jest ostatni… – przyspieszając odpowiedział Super Bohater.

- Niech pan tak nie biegnie- zaśmiał się pan w żółtym t-shircie-  znam takich co przebiegli sobie życie nie zauważając, że ktoś chciał im dać szczęście zapakowane w ładne pudełeczko z czerwoną wstążką… znam też takich, którzy nie potrafili tego pudełka otworzyć, patrzyli się na nie całymi dniami, szarpali za wstążkę… jestem raczej tym drugim typem ludzi.

Super Bohater przystanął, słowa odbijały mu się w głowie jak piłeczka pingpongowa, zagłuszając myśli lekkim stukaniem o ścianki. „Szarpali za wstążkę”. W kieszeni miał małe pudełeczko, dostał je od niej wraz z banalnie brzmiącymi słowami „otwórz je, jak już będziesz na to gotowy”.

- Wie pan… takie czasy, człowiek biegnie, człowiek zapomina o prostych przyjemnościach mając nadzieję na to, że tym swoim biegiem uratuje część życia, czyjegoś, swojego. – powiedział Super Bohater mając wzrok skupiony na znoszonych, czarnych, skórzanych butach swojego rozmówcy. – Ładne buty. – wypadło mu z gęby, choć miało siedzieć w niej do nigdy.

- Dziękuję. Kiedyś tez w nich biegłem, którejś nocy znalazłem pudełeczko i od tej chwili zastanawiam się jak je otworzyć. – odpowiedział pan w ładnych butach.

- Może to dziwne, ale też dostałem pudełko, miałem otworzyć je w domu, ale skoro już pana spotkałem… – zawiesił głos Super Bohater. Nowo poznany człowiek kiwnął energicznie ręką wskazując na ławkę i powiedział:

- Usiądźmy, nigdzie się nie spieszę, a każda rozmowa z posiadaczem pudełka daje wiarę na to że można je otworzyć.. skoro ktoś je rozdaje, nie może być to tylko dziwny żart. – powiedział niby żartem.

Siedzieli na ławce wpatrzeni w dwa identyczne pudełka. Opowiedzieli sobie swoje nudne historie. Pierwsza była o człowieku niewykształconym, życiowym samouku, który kiedyś stworzył własny nurt filozoficzny, jednak każdy kto słuchał jego teorii, mówił, że to niemożliwe, że to zbyt bolesne. Druga historia, to życie młodego faceta, super bohatera z wyboru, super bohatera, który zaspał.

Pudełka stały przed nimi. Były momenty kiedy o nich zapominali, kiedy śmiali się w niebo głosy. Co jakiś czas któryś z naszych bohaterów mówił „może spróbujemy je otworzyć…” ale zawsze rozmowa mimo wszystko schodziła na inny temat.

- Kim pan… kim pan tak naprawdę jest? – zapytał Super Bohater.

- A wierzy pan w to, że w ogóle jestem?

- No… chyba tak. – zakłopotany dziwnym pytaniem niby to odpowiedział Super Bohater.

- Chyba? Nie da się wierzyć „chyba”. Jestem… po prostu jestem, nie ma to znaczenia kim jestem, więcej prawdopodobnie się nie spotkamy, miasto jest za duże, a tu bywam rzadko. – tajemniczy człowiek odpowiedział patrząc Super Bohaterowi prosto w oczy.

- Niech pan otworzy.

Dziwak wziął pudełko, szarpnął… szarpnął… nic.

- Może ty… to znaczy, może niech pan spróbuję.

Rozmawiali jeszcze chwilę patrząc na otwarte, puste pudełko i wstążkę latającą delikatnie nad chodnikiem. Ludzie zaczynali już chodzić po ulicach co wyraźnie peszyło towarzysza nocy Super Bohatera.

- Ma pan szczęście. Niech pan tego nie zmarnuje. Panie Super Bohaterze, ja jestem Statystą, teraz pan we mnie wierzy?

- Nie.

Na ulicę wybiegło małe dziecko, miało w ręce balonik, tańczyło do niesłyszalnej muzyki. Super Bohater obserwował ten taniec, myślał o słowach Statysty, kiedy odwrócił się Statysty oczywiście już nie było, nie było tez jego pudełeczka… leżało tylko otwarte pudełko Super Bohatera. Zniknął gdzieś Statysta, zniknęła wstążka, zniknęło dziecko. Super Bohater wstał z ławki, schował pudełko do kieszeni i poszedł w stronę jutra, nucąc „to mogło się nie zdarzyć, to mogło nam się nie przytrafić, nie (…)”.

MP3: Tworzywo Sztuczne – [F3] 11. Loff

(nie wiem skąd wzięły się te dziwne znaczki, nie umiem ich usunąć)

Pani:

Trudny dzień był. Obejrzałam… (…)** Uśmiech to zdrowie.
Pan :

Też miałem trudny dzień. Wstałem o 9 (sic!) i pojechałem do nowej księgowej. Okazała się spoko więc fajnie, wreszcie jakaś normalna księgowa. Później pojechałem do siebie, posłuchałem trochę muzyki i napisałem brief logotypu do naszego nowego portalu. Później zadzwonili znajomi, że idą grać w piłkę… dawno nie grałem więc było to cholernie kuszące żeby przejść się z nimi i troche rozprostować zasiedziałe kostki dwudziestoparolatka. Grałem tak do 8PM z haczykiem. Grał z nami też Przemek, z którym później wróciliśmy do mnie bo chciał się wykapać zanim wróci do domu. Niestety okazało się, że ma skręty. Miałem jeszcze popracować ale jak zapaliliśmy to wiedziałem, że z dzisiejszej pracy będą nici. Tzn nici sie przydadzą jak jutro znowu to napiszę :-). No i tak sobie teraz siedze sam, pale papierosy, myślę sporo i ponuro ale przynajmniej wcześniej się pośmiałem trochę z panem Przemysławem. Swoją drogą… kiedy oglądasz te filmy i gdzie?

Ps. Nie posprzątałem.***

* pierwszy fragment, to część listu, który nasz bohater od kogoś dzisiaj dostał, drugi natomiast to  odpowiedź pana bohatera… na list rzecz jasna

** pierwszego listu nie pokazuję w całości ponieważ jest autentyczny, a cudzych listów pokazywać nie wolno, drugi list to raczej fikcja… więc czytacie do woli, chyba że zmienię zdanie

*** pisownia oryginalna

Przepraszam za sprzedawanie prywatności.

MP3: Frozen Silence – [Heart of Winter] Past Tense (radzę włączyć podczas czytania)

A teraz poprawcie sobie tym humor:

A wam?

Jak minął dzień?