![]()
-Jezu synek, co sie stało?
-Mamo bo ja spotkałem bardzo sympatycznych ludzi.
-Najpierw spotkałem kumpla, pamiętasz Filipa?
Sama mówiłaś, że to bardzo sympatyczny chłopak i żebym sie go trzymał. Miałaś racje. Nie miałem pieniędzy, a on był na tyle sympatyczny, że mi je pożyczył.
Poszliśmy do klubu… nie pamiętam jaki to był klub, ale przy barze poznałem bardzo sympatyczną dziewczynę. Trochę porozmawialiśmy, postawiłem jej drinka,kilka drinków… poszliśmy potańczyć.
Jakoś tak za godzinę do Filipa zadzwonił kolega żebyśmy wpadli na imprezę. Zabraliśmy ze sobą Magdę i pojechaliśmy. W połowie drogi zorientowałem się, że nie mam ani komórki ani portfela, ale Filip powiedział żebym sie tym nie przejmował, że miał wypłatę i że jak będzie taka potrzeba to na pewno mi pożyczy. Pojechaliśmy na tę imprezę, strasznie tam było dużo ludzi. Strasznie.
Wiesz że, lubię jak jest dużo ludzi, mimo tego, że sie ich boję. Coś wypiliśmy, wszyscy byli cholernie sympatyczni. Było ok, tak mi się wydaje… zresztą nie pamiętam.
Mamo, nie płacz.
Obudziłem sie w parku, podejrzewam, że było koło 4 rano, bo słońce zaczynało wschodzić. Obok mojej ławki stała butelka, napiłem sie. Powoli zacząłem sobie przypominać jakieś krótkie pourywane fragmenty z tej nocy… ale nie potrafiłem tego zlepić w całośc.
Ktoś krzyczący o pieniądzach, o jakiejś dziewczynie… nie wiem dokładnie o co chodziło. Wypiłem wódkę do końca i zorientowałem się, że cały jestem we krwi. Ale przecież nie czułem sie źle, więc nie przejąłem się tym za bardzo… Owszem przestraszyłem sie, że coś jest ze mną nie tak, ale na prawde nic nie czułem. Siedziałem tak jeszcze z godzine, po parku zaczeli chodzić ludzie. Dziwnie sie na mnie patrzyli. Zawsze sie dziwnie patrzą więc to nie było takie niesamowite.
Podszedł jakiś facet, cholernie sympatyczny gość, zapytał czy mi nie pomóc… czy potrzebuje pieniędzy, jedzenia, narkotyków.
Powiedziałem, że nie, że dam sobie rade,że nie ćpam i “w ogóle to o co mu chodzi”? Usiadł obok i zaczął mi opowiadać historie swojego życia. Nigdy nie lubiłem takich ludzi, którzy sie przysiadają i opowiadają te wszystkie banalne historie, ale tym razem wydało mi sie to fascynujące.
Później skoczyliśmy po wódkę.
Tak minął następny dzień.
On opowiadał – ja słuchałem.
On leciał do sklepu – piliśmy.
Nie pytał o krew, o to dlaczego siedzę na tej ławce.. nie pytał o nic. W końcu poszedł. Ja siedziałem dalej, nie byłem w stanie dojść do siebie, tak jakby coś zablokowało mój mózg i nie pozwalało mi skoncentrować sie nawet na tym, co ja tak właściwie robiłem przez ostatnie 24 godziny.
Teraz wszystko powoli sobie przypominam.
Siedziałem tam jeszcze jakiś czas, nie mam pojęcia ile dokładnie, zresztą to nie jest ważne, kto by sie w takiej sytuacji przejmował tym że, w ogóle istnieje takie coś jak czas.
Zobaczyłem że niedaleko jest postój taksówek. Stwierdziłem, że skoro mam takie szczęście do miłych ludzi, to może jakiś taksówkarz podwiózł by mnie do domu… zadzwonił bym domofonem po ciebie, a ty byś mu zapłaciła.
Zapłaciła byś, prawda?
-Tak synku…
-Dziękuję. No i podszedłem do pierwszego lepszego taksówkarza, powiedziałem mu jak wygląda sytuacja, zgodził się. Chyba zasnąłem w tej taksówce, albo straciłem na chwile świadomość… sam nie wiem. Obudziły mnie głosy z krótkofalówek. Mówili coś o jakimś zabójstwie, o tym że mają podejrzanego.
-Mamo ja naprawdę nie wiem co sie wtedy stało.
-Mamo…?
-Nie ma sympatycznych ludzi synku.
Mp3: El-P – [Fantastic damage #03] Deep space 9mm
6 Komentarze
o boże. przestraszyłam się w połowie, ale doczytałam do końca, zuch dzidzia ah. :)
Dobre, ale powinieneś to dopieścić stylistycznie i zwrócić uwagę na proporcje poszczególnych elementów blokowych w skali całego opowiadania. Ogólnie, fajne opowiadanie.
Nie Ma …
dooobry texcik historyja z zycia wziata nie wiedziałem ze masz taką banie
wielki +, gratulacje
Hmm, mnie poruszyło do głębi.