Jak to jest, że każdy z nas boi się przyszłości? Wolimy “starsze zło” od “nowego dobra”, które przecież mogło by się okazać dla nas dużo dogodniejsze.
Dlaczego?

Patrze na siebie,na znajomych, wielu z nas trzyma się tego co ma : pracy,partnera. Boimy się nowości, boimy się ryzyka. Może to przyzwyczajenie? Mówimy sobie, że to co mamy nam wystarcza i szkoda by było to stracić. Jednak często sytuacja w jakiej się znajdujemy wcale nie jest zachwycająca, a i tak wolimy pozostać przy tym co mamy, nie burząc jakiejś wewnętrznej struktury, schematu według którego żyjemy. Próbowałem to przełożyć na prostsze przykłady. Starsi ludzie boją się poznawać nowoczesności, bo zwyczajnie boją się, że sobie z nią nie poradzą, że będzie dla nich za trudna. Może w każdym z nas kryje się taki przestraszony człowiek? To co już poznaliśmy jest przynajmniej proste izazwyczaj nawet w skarajnych sytuacjach potrafimy dać sobie rade. Nie znam się na psychologii, jednak męczy mnie to od jakiegoś czasu… Narazie nie znalazłem rozwiązania i pytanie “dlaczego?” odkłądam do szufladki z pytaniami bez odpowiedzi.
Jest 01:19 . Znów trzeba iść spać, żeby jutro wrócić do nieznośnej i niezmiennej codzienności. Dobranoc.